Jak wiele mi potrzeba do szczęścia?

Jak wiele potrzeba

Lubię mieć mało, a raczej wystarczająco. Tyle, żeby nie można było ująć już nic. Przytłacza mnie nadmiar. Ludzi, wrażeń, a najbardziej przedmiotów. Nie lubię też niepotrzebnie wydawać pieniędzy. Nie zrozumcie mnie źle, nie jestem jakąś sknerą czy ascetką i nie odmawiam sobie wszystkiego. Chodzi mi o optymalizację, dopasowanie, rozsądne dawki i uspokojenie otoczenia. Mniej rzeczy to mniej stresów, wydatków, sprzątania i odkurzania, a więcej miejsca.

Nie chcę tracić czasu na sprzątanie, a ze względu na częste przeprowadzki mój bagaż nie może być zbyt duży. Bałagan odbiera mi po prostu życiową moc. Dlatego staram się świadomie decydować o tym, jakimi przedmiotami się otaczam. Dbam o to, aby było ich jak najmniej. I choć nie lubię sprzątać, to uwielbiam oczyszczanie przestrzeni. Mam też olbrzymią satysfakcję ze zużycia każdego produktu do końca.

Moje upraszczanie ma też swoje odzwierciedlenie w kontaktach z innymi ludźmi. Staram się ograniczać kontakt z osobami toksycznymi. Nie chcę, aby takie osoby miały wpływ na moje życie. Podobnie jest z mediami, starannie dobieram źródła, z których czerpię informację.

W najbliższym czasie planuję skupić się na jeszcze dokładniejszym oczyszczeniu otoczenia. Głównie chodzi mi o moją garderobę. Od dawna borykałam się ze słynnym ‘nie mam, co na siebie włożyć’. Stąd wielkie porządki. Moja szafa stopniowo pustoszeje, a ja coraz łatwiej i silniej buduję własny styl. Przy czym warto zauważyć, że wcale nie wydaję dużo pieniędzy. Zmiany są wprowadzane stopniowo, z rozmysłem, ale konsekwentnie.

Czerpię przyjemność z podążania własną ścieżką, nawet jeśli wbrew stereotypom czy społecznym oczekiwaniom. I naprawdę nie wiele potrzeba mi do szczęścia. A w zasadzie im mniej posiadam, tym jestem szczęśliwsza.

A Tobie jak wiele potrzebne jest do szczęścia? 🙂

Buziaki!

 

Zobacz również: Sposób na szczęście: Proste, świadome życie.