Czerwona spódniczka

czerwona spódniczka

.
Ostatnie dni nie należały do zbyt dobrych. Spadek motywacji, narastająca chandra związana z coraz większą szarugą za oknem, namnażające się problemy, a w dodatku przeciągające się w nieskończoność infekcje. W konsekwencji czego rekordowo długo nie chciało mi się palcem kiwnąć!

W każdy ranek, złośliwy, cichy głosik szeptał mi na uszko: „Olej to, świat się nie zawali. Będziesz się martwić jutro!”, a ja mężnie walczyłam sama ze sobą i z tym parszywym głosikiem w mojej głowie, aby nie rzucić wszystkiego i nie wrócić do łóżka.
Następnie wypijając hektolitry kawy, toczyłam nieustanny spór z opadającymi powiekami i coraz większym lenistwem. Nie raz tę bitwę sromotnie przegrałam. Bo zamiast podbijać świat, z dziką wręcz przyjemnością oglądałam „M jak miłość” lub – co gorsza – drzemałam smacznie, w samo południe na kanapie!

I wiecie, co? Świat na prawdę się na zawalił, nie zwolnił. Nie wydarzyło się też nic strasznego z powodu mojego lenistwa. Co więcej, wnioski, jakie wyciągnęłam z własnej prokrastynacji są słodkie i bajecznie optymistyczne. Czasami wystarczy tylko odpocząć, wyzdrowieć, odpuścić sobie i nabrać dystansu, a rozwiązania naszych problemów pojawiają się w naszej głowie same, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

***

Na zdjęciu mam na sobie ulubioną czerwoną spódniczkę, którą parę lat temu uszyła mi mama. Swoim kolorem daje mi niezłego energetycznego kopa. I ośmielę się twierdzić, że nie sposób w niej wyglądać, jak śpiąca królewna z krainy rozmemłania. No nie i koniec.

Ostatnio Krzysiek zupełnym przypadkiem przypomniał mi o tym, że jak Cię widzą, tak Cię piszą. Otóż, wracając z pracy, zastał mnie w domu (podczas przebieranek, które miały być porządkami) właśnie w tej czerwonej spódniczce. I uśmiechnięty mówi: “Ślicznie wyglądasz Kunko, chyba miałaś dobry dzień?” Pojęcia nie mam, skąd wysunął tak daleko idące wnioski, ale przytaknęłam, nie wspominając o moim faktycznym złym nastroju i wylanych tego dnia łzach. Udałam, że mój dzień był całkiem OK. I zostałam już w tej czerwonej spódniczce do końca dnia. Zapominając po jakimś czasie o złym humorze.

***

Dlatego, gdy i Was dopadnie jesienno-zimowa chandra dajcie sobie odpocząć! Świat się nie zawali, piekło nie rozstąpi.
I w razie czego pamiętajcie o mocy waszych ubrań! Włóżcie ulubioną sukienkę albo kolorową bluzkę. To może być nawet czerwona spódniczka, ale nie zostawiajcie jej na lepszą okazję, tylko śmiało poprawicie sobie nią humor. Wyglądajcie dobrze tu i teraz, dla siebie. 🙂

Buzi!

 

.              Czerwona spódniczka – Szyta na miarę   |   Kozaki – Lasocki |   Koszula – Strefa Mody   |   Rajstopy – H&M

 

czerwona spódniczka

 


Zobacz także: Koszula, balerinki i czarny trencz.